niedziela, 7 kwietnia 2013

I Hate You

* Jade *

Obudziło mnie stukanie kropel deszczu, o metalową rynnę. Leniwie otworzyłam oczy, i spojrzałam na wielkie, drewniane okno znajdujące się po moim boku. Będzie burza. Przewróciłam się na drugi bok, i ujrzałam mojego kota, Coco.
Dlaczego go tak nazwałam? Nie mam pojęcia. To była decyzja jednego wieczoru. Usłyszałam krótki, aczkolwiek donośny dźwięk wydobywający się z mojego telefonu. Sięgnęłam pod poduszkę, i wyciągnęłam białego smartfona. Dostałam wiadomość, od Zayn'a. "Wszystko jest już lepiej. Miałem jakieś urojenia. Za chwilę jedziemy na jakieś warsztaty taneczne. To cholernie źle, bo nie umiem tańczyć. Trzymaj kciuki, Zayn.", zaśmiałam się. Malik nigdy nie należał do dobrych tancerzy. "Ile bym dała, za takie nagranie.", powtarzałam w myślach. Gdy już skończyłam się śmiać z przyjaciela, zorientowałam się, która jest godzina. Po 11. Wprost fantastycznie. Dobrze, że mam przerwę majową. Dziś jest wtorek, a do szkoły wracam w przyszły poniedziałek. Cały tydzień wolnego. Nie chcąc tracić czasu, stoczyłam się z łóżka. Wylądowałam na miękkim, beżowym dywanie. Zachowywałam się, jakbym była nieźle wstawiona. Wstałam z podłogi, i udałam się w stronę kuchni. Po drodze związałam włosy w niedbałego koka. Włączyłam jakąś stację muzyczną, i zabrałam się za przygotowywanie śniadania. W połowie prac, zadzwonił mój telefon. Dzwoni Katherine. Czego ona chce?
-Tak? - Spytałam od zniechęcenia. Nienawidziłam, jak dzwoniła. Zawsze robiła z siebie idealną i fantastyczną siostrę. Nie lubiła swojego pełnego imienia. Dlatego też, zawsze tak na nią mówiłam.
-Co u Ciebie, Jade? - Odpowiedziała, swoim wiecznie wysokim głosem.
-To co zawsze. Dzwonisz z czymś konkretnym? - Nie chciałam z nią rozmawiać. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę, ale dzwoniła. Próbowała, aby nasze stare kontakty wróciły.
-Chcę, żeby było tak jak kiedyś. - Znowu zaczyna. Takie słowa padały podczas każdej rozmowy.
-Myślisz, że kilka słów zmieni to, co zrobiłaś? - Spytałam, chociaż perfekcyjnie znała odpowiedź. - Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. - Rozłączyłam się, nie czekając na jej reakcję. Mogłaby chociaż raz do mnie przyjechać. Porozmawiać na żywo. Gdybym ją zobaczyła, albo chociaż widywała, może byłoby inaczej. Jesteśmy w dwudziestym-pierwszym wieku, ale telefon to nie wszystko.

* Zayn *

Dzień zaczął się dosyć dobrze. Prawda, musiałem wstać o 8. Ale przynajmniej mam wolne od szkoły. Otrzeźwiłem umysł, i na spokojnie porozmawiałem z chłopakami. Każdy z nas jest inny, ale dopełniamy się tworząc wybuchową mieszankę. Mam nadzieję, że Jade będzie mogła wpaść na występ w sobotę. Muszę się dopytać. Teraz zaczynamy próbę. Nienawidzę tańczyć. Lubię oglądać, ale nie robić tego sam. Nigdy mi to nie wychodziło.
Mogę to potwierdzić moim idiotycznym układem. Dołączył się też Harry, i wyglądało to przekomicznie. Chłopak jest spoko. Jest z nas najmłodszy, więc pewnie też nie jest mu tak łatwo. Trzymam wszystkich na dystans, lecz tego nie okazuję. Chcę zobaczyć jak Jade na nich zareaguje. Może się od niej uzależniam, ale moja obecność tutaj jest jej zasługą.
-Koniec tego dobrego! - Krzyknęła dość wysoka dziewczyna. Zaciekawiła mnie Jej uroda. - Jestem Danielle. Od dzisiaj będę koszmarem osób, nienawidzących tańca. - Uśmiechnęła się serdecznie, i zwróciła się w stronę naszej tańczącej dwójki. - Nieźle, może to wykorzystamy. - Zaśmiała się, zaś ja się lekko speszyłem. Mój lokaty przyjaciel wybuchł śmiechem, i przytulił instruktorkę. Nie wyglądała na amatorkę. Śmiała się z nami ale wiedziałem, że wie co robić.
-Zacznijmy od rozciągania. - Mrugnęła do wszystkich, i zademonstrowała figurę, którą mnie dosłownie zagięła. To jest jej rozciąganie?
Wszyscy na własny sposób zaczęli rozgrzewać mięśnie. Nie obyło się bez śmiechu. Zwłaszcza wtedy, gdy Louis zaczął naśladować Danielle. Byłem godny podziwu. Miała idealnie wysportowane ciało. Tańczyła od dawna. Nie znam się na tym, ale Jade czasami próbowała mi coś wklepać do głowy. Podszedłem do Liam'a, próbującego oderwać wzrok od naszej nauczycielki. Jak to w ogóle brzmi...
-Co jest? - Spytałem, chociaż dokładnie wiedziałem że mu się spodobała.
-Ona jest idealna. - Chyba nawet nie zauważył mojej obecności. Nie odrywał wzroku od dziewczyny, wykonującej imponujące figury. Zacząłem myśleć, jakim sposobem on zagada? Jest nieśmiały. Chociaż w sumie, jest dość odważną osobą. Zaczęliśmy trening, a ja padałem ze śmiechu, gdy Danielle kazała potwarzać Liam'owi układ, na który nawet nie zwracał uwagi.

* Jade *

Spędzałam już drugą godzinę, leniąc się na kanapie. Mam wolne, a Chloe odwołała nasze spotkanie. Musiała jechać do rodziny. Nie wypytywałam jej o szczegóły, tylko zapewniłam, że nic się nie stało. Dochodziła już 19. Jakim sposobem nic nie robiłam przez cały dzień? Zażyłam długą kąpiel, potrenowałam trochę układ, popisałam z ludźmi na Twitterze. Nic specjalnego. Zwykły dzień dla dużej ilości ludzi, lecz dla mnie był prawdziwym wypoczynkiem. Nie dostrzegałam w telewizji nic ciekawego. Ostatecznie zostawiłam na jakimś programie o małpach. Coco bez większego sensu biegał za różową piłeczką, zaś ja śmiałam się za każdym razem, gdy nie wyrobił na zakręcie. Mój idealny dzień przerwał dzwonek do drzwi. Szybkim ruchem wstałam z jasnej, ciepłej kanapy, i udałam się w stronę drzwi wejściowych. Po drodze rozmyślałam kto to może być, jednakże widok osoby którą zobaczyłam, odjął mi mowę. 
-Możemy porozmawiać? - Właśnie dotarł do mnie głos mojej znienawidzonej siostry. Skąd ma mój adres?
Nie kryjąc obojętności zaprosiłam ją do środka. Nawet się nie uśmiechnęłam. Prawdę mówiąc, mój uśmiech zmienił się w zażenowanie. Pewna część mnie była szczęśliwa. Przyjechała. Zaś druga się buntowała. Usiadła na kanapie, lecz ja usadowiłam się na fotelu. "Cud, że ją przynajmniej wpuściłam", schlebiałam w myślach mojej dobroduszności. Długo czekałam na tą chwilę.
-Więc? - Ucięłam krótko. Znalazła mój adres, przyleciała, a teraz będzie jak idiotka patrzeć się w sufit? - Dlaczego tak długo nie przylatywałaś? - Spytałam, pomimo że chyba sama nie znała odpowiedzi na to pytanie. Wykonała tylko denerwujący ruch, a ja nerwowo wstałam z siedzenia.
-Jade, czekaj! - Krzyknęła, i złapała mnie za ramię. Obróciłam się, i spojrzałam prosto w te znienawidzone tęczówki.
-Co?! Ktoś ci tu kazał przyjechać, czy jakimś sposobem zaczęłaś się mną przejmować?! - Wykrzyczałam jej prosto w twarz. Działałam emocjami. Ponownie zapanowała cisza. - Tak myślałam. - Rzuciłam cicho, i wyszłam na taras. Zaczęło się ściemniać. Panorama Londynu wygląda w nocy zniewalająco. Wiatr zaczął rozwiewać moje włosy, a na ramieniu poczułam dłoń.
-Jade, przepraszam. - Usłyszałam dwa słowa, na które tak długo czekałam. Wypowiedziane z serca, na żywo. Nie przez cholerny telefon. - Nie wiedziałam jak się odnaleźć. Chciałam wyjechać. Przepraszam Cię. - Ciągnęła dalej, zaś ja odwróciłam się w jej stronę. Była smutna. W oczach Katherine po raz pierwszy od tak dawna widziałam skruchę. W ogóle w końcu widziałam jej twarz. Zmieniła się. Nie wiem jakim sposobem jest moją siostrą. Nie jesteśmy nawet minimalnie podobne.
-Liczysz, że ci wybaczę? Tak od razu? - Spytałam. Już miała odpowiedzieć, lecz usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Zignorowałam brunetkę, i pobiegłam do salonu. Gdy zobaczyłam kto dzwoni, uśmiech ponownie zagościł na mojej twarzy.
-Hej, Zayn! - Krzyknęłam z optymizmem, przy okazji chyba ogłuszając przyjaciela.
-Dobrze cię słyszeć, Jade. - Zaśmiał się. - Wpadniesz w sobotę na występy na żywo? - Spytał, a mi coś zaświtało w głowie. Tak szybko odbyły się eliminacje?
-Mogę z przyjaciółką? - Zapytałam grzecznie. I tak bym tam zaciągnęła Chloe, ale chcę być kulturalna.
-Jeszcze się pytasz? - Uśmiechnęłam się sama do siebie. Rozmowa z nim mnie uspokaja. Zapomniałam o nerwówce sprzed chwili.
-Przyjdziemy. Teraz muszę kończyć, przepraszam. Pa. - Odpowiedziałam, uważnie oddzielając każde słowo. Brzmiało to, jakbym dopiero uczyła się mówić. Rozłączyłam się, i powróciłam do sprawy z siostrą. Za nic nie wiem, co mam zrobić.


***

Rozdział drugi zawitał w skromne progi tego bloga :3
I takie pytanie, skierowane do Was.
Co ma zrobić Jade?
Spróbować wybaczyć, czy jednak pozostać w kontaktach wojennych?
Dziękuję wszystkim osobom, które czytają te moje pomysły :3
+ Nowa postać, w zakładce "Bohaterowie"


Anne. xx

9 komentarzy:

  1. Powinna wybaczyć. A rozdział fajny, hiihi podoba mi się perspektywa Zayna. Boskaa! Czekam na następny, pozdrawiam Asiek :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział fajny i ciekawie piszesz :D


    http://two-bff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh! Genialny rozdział!!! Tan kotek jest prześliczny!!
    I myślę że Jade powinna pogodzić się z Kate : )
    A już nie mogę si e doczekać momentu kiedy Jade spotka się z chłopakami!!!
    http://friendshipismoreimportantthanlove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. OJEJAA JAKI KOTUŚ *_________________________* <------- poniosło mnie, ale teraz przejdzmy do rzeczy :D
    Rozdział jest rewelacyjny! MAsz ogromny talent i cieszę się ze piszesz, bo uwielbiam to czytać. Co to Jade to uważam, że powinna się pogodzić z Kate :)

    zapraszam do mnie na 8 ^^


    luckymemory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest bajeczny :)
    Mam nadzieje że dziewczyny się pogodzą :>
    I jaki slodzitki kotek <33
    Czekam na kolejny rozdział ^^
    Pozdrawiam <33
    Olcia Styles
    irresistibleharrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Heeeej :)
    Kiedy dodasz kolejny rozdział??? Bo już się niecierpliwię :**

    OdpowiedzUsuń
  7. przepraszam, ale nie masz spamownika ;c u mnie 10 <3
    luckymemory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. **Spam**Z góry przepraszam**Jeśli nie lubisz takich wiadomości, usuń komentarz**

    'Przecież życie jest proste...Uh? Co powiedziałeś? To czyste kłamstwo.Czasami życie to piekło. Staje się ono takie przez nasze uczynki i decyzje. A nieraz po prostu nie mamy na to wpływu. Los jest nie przewidywalny. Nie wiadomo co Cię spotka za rogiem.Chwytaj każdy dzień jakby był tym ostatnim. Idź za głosem swego serca, rób to co kochasz, nawet jeśli inni tego nie tolerują.Ludzie nie docenią życia, dopóki nie przekonają się, jakie jest ono ważne, ile by stracili, gdyby nie poznali jego dobrych stron.'
    Ona - Zwykła dziewczyna z małego miasteczka, od urodzenia kochała śpiewać
    On - Niezwykły chłopak, członek najpopularniejszego boysbandu na świecie.
    Ich spotkanie będzie zupełnie przypadkowe. On od razu zobaczy w Niej swoją bratnią duszę, drugą połówkę. Ona będzie podchodziła do Niego z większym dystansem. Po pewnym czasie, Ona nie będzie mogła dłużej żyć w samotności. Zakocha się w Nim bez pamięci. Ich przyjaźń zamieni się w uczucie silniejsze od samej Śmierci. Ale czy potężniejsze od kłamstw, które później zaczną ich otaczać?
    Serdecznie zapraszam na mojego bloga : http://you-will-always-be-my-love.blogspot.com/

    Xoxo :*****

    OdpowiedzUsuń
  9. Dishes dehydrators will probably be solution to my thought, the truth
    is once after more throw away cash because of throwing out a failure plant!
    The particular only real deviation is that they invest in intestinal gas to bring
    about the high temperature unlike sound. electroweak balance ceasing rrn which a person's lousy Z and as well as D gauge bosons get yourself a muscle size far from a couple of gear time abandoning photons massless.

    Here is my webpage - russell hobbs toaster-r-oven rht0b6

    OdpowiedzUsuń