* Jade *
Jest rok 2010. Uważam, że to będzie rok nowego początku, spełnienia i szczęścia. Dlaczego? Otóż udało mi się namówić Zayn'a, do udziału w X-Factor. Od zawsze sądziłam, że jest utalentowany. Jest skrytym chłopakiem, ale przyjaźnimy się od dawna. Może to dziwne, ale nigdy nie próbowaliśmy być razem. Jesteśmy przyjaciółmi, i nie chcemy tego zepsuć. Tylko, że teraz nie będziemy się dość długo widzieć. Wróżę mu... albo raczej im, udział w finale. Tak, zrobili zespół. Składa się z pięciu chłopaków. Typowy boys-band. Grupa ładnych, bądź też przystojnych chłopaków która śpiewa. Nieźle...
-Będę tęsknić. - Ostatni raz przytuliłam przyjaciela, i zaciągnęłam się zapachem jego perfum. Starałam się nie uronić łzy. Nie chciałam być słaba.
-Będę dzwonić. - Wyszeptał mulat, i spojrzał mi głęboko w oczy. - Dziękuję, Jade. - Ucałował mnie w policzek, i odszedł. Dołączył do czwórki nowych przyjaciół. Spojrzał jeszcze na mnie odchodząc, zaś w moim sercu zagościło miłe ciepło.
-Będę tęsknić. - Ostatni raz przytuliłam przyjaciela, i zaciągnęłam się zapachem jego perfum. Starałam się nie uronić łzy. Nie chciałam być słaba.
-Będę dzwonić. - Wyszeptał mulat, i spojrzał mi głęboko w oczy. - Dziękuję, Jade. - Ucałował mnie w policzek, i odszedł. Dołączył do czwórki nowych przyjaciół. Spojrzał jeszcze na mnie odchodząc, zaś w moim sercu zagościło miłe ciepło.
* Zayn *
Nie jestem w stanie w kilku słowach okazać jej wdzięczność, jaką ją darzę. Gdyby nie ona, nie byłoby mnie tu, i teraz. Przeżyła tak wiele, a jednocześnie się nie zmieniła. Wszyscy przyjaciele ją wystawili. Przez pewien okres nie ufała ludziom. Byłem wyjątkiem. To stało się całkiem niedawno. Teraz próbuje żyć na nowo. Tańczy, chodzi do swojej wymarzonej szkoły. To się nie zmieniło. Taniec zawsze był dla niej ratunkiem, jak i jazda konna. To ją uspokajało. Czuła się bezpiecznie. Teraz ja muszę się przełamać. Muszę stworzyć jedność z czwórką chłopaków, których nie znam. Wiem, nie będzie łatwo. Ale mam nadzieję, że nie zawiodę.
* Jade *
Nie ma go zaledwie kilka godzin, a już odczuwam pustkę. Postanowiłam udać się w miejsce, gdzie potrafię się wyciszyć. Na obrzeża miasta, do stadniny. Dziś jest słonecznie. Muszę to wykorzystać. Gdy tylko dojechałam, od razu pobiegłam do mojej ukochanej klaczy. Nazwałam ją "Sunny". Dlaczego? Zawsze czyniła mój dzień bardziej szczęśliwym. Potrafiłam dostrzec słońce w najgorszej burzy. W ostatnich miesiącach była dla mnie podporą. Zayn'a nie ma wiecznie przy mnie. Z resztą, nie chciałabym mu zaprzątać głowy wszystkimi problemami. Uszczęśliwiłam go. Postawiłam na swoim, i udało się. Jest w programie. Życzę mu jak najlepiej ale to nie zmienia faktu, że tęsknie. To takie naturalne uczucie. Każdy tęskni. Zaczęłam przemierzać kolejne metry na grzbiecie konia, aż zauważyłam jasnowłosą dziewczynę. Siedziała na drewnianej ławce, umieszczonej pod wielkim drzewem. Wyglądała na smutną. Zwolniłam tempo jazdy. Po chwili dojechałam do nieznajomej. Zeskoczyłam z klaczy, i podeszłam bliżej.
-Hej. - Uśmiechnęłam się w jej kierunku.
-Cześć. - Wymusiła drobny uśmiech, i ponownie powróciła w stan melancholii.
-Jestem Jade. - Wyciągnęłam prawą dłoń w stronę dziewczyny. Wydała się nieznacznie zszokowana, a jednocześnie przestraszona.
-Chloe. - Ucięła krótko, i cicho. Nie wiem dlaczego, ale wydała się miłą dziewczyną. Dość podobną do mnie z zachowania. Jeśli patrzeć w przeszłość... byłam identyczna. Również bałam się ludzi. Nie chciałam z nikim rozmawiać.
-Co tu robisz? - Spytałam, siadając obok.
-Wiesz jak to jest, gdy nikt cię nie rozumie? - Odpowiedziała pytaniem, zaś mi powróciły wspomnienia. Wypowiadałam te słowa dość często jakieś 2 miesiące temu. Wtedy pomógł mi Zayn. Rozmawiał ze mną, po prostu był. A ona jest sama. Pozbawiona jakichkolwiek przyjaciół.
-Wiesz, że mówiłam tak samo kilka tygodni temu? - Uśmiechnęłam się w kierunku Chloe. Pomachała niedowierzająco głową, i spojrzała na mnie.
-Jesteś szczęśliwa. To nie możliwe. - Usłyszałam jej głos w pełnej okazałości. Mówiła już normalnym tonem, nie ściszonym.
-Możliwe. - Odparłam, i pokazałam na Sunny. - Przejedziesz się ze mną? - Wstała, i poszłyśmy do stadniny po klacz dla blondynki. Cały czas nerwowo zerkała na każdy mój ruch. Czułam się dobrze. Czułam się tak, jakbym kogoś ratowała. Po niedługich namysłach wsiadła na kasztanową klacz, i zaczęłam jej pokazywać jak jeździć. Dość szybko zrozumiała, i po kwadransie wyjechałyśmy na łąkę. Świat z grzbietu konia wygląda dwa razy lepiej. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Dochodziła 19. Szybkim kłusem zawróciłyśmy, i po dwudziestu minutach zdejmowałyśmy całą uprząż jeździecką.
-Dziękuję. - Oznajmiła Chloe, zaś ja ciepło się uśmiechnęłam.
-Nie dziękuj mi. Podziękuj sobie, że dałaś radę. - Odparłam. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Uwielbiam pomagać sympatycznym osobom. Może i jestem bezczelna, ale nie zawsze.
-Od jak dawna mieszkasz w Londynie? - Dodałam.
-Od kilku dni. Nie znam jeszcze tego miasta. - Skrzywiła się, przy okazji unosząc kąciki ust.
-Właśnie zyskałaś przewodniczkę. - Zaśmiałam się, i podałam dziewczynie numer telefonu. - Może to dziwnie wygląda, ale trudno. Widzimy się jutro. - Uśmiechnęłam się na odchodne, i poszłam w stronę autobusu. Po drodze postanowiłam zadzwonić do Malika.
-Nie kłam. Zayn, znam cię. Co jest? - Czasami miałem dość, że zna mnie na wylot. Nic nie mogłem przed nią ukryć. To było pomocne, ale też krępujące.
-Hej. - Uśmiechnęłam się w jej kierunku.
-Cześć. - Wymusiła drobny uśmiech, i ponownie powróciła w stan melancholii.
-Jestem Jade. - Wyciągnęłam prawą dłoń w stronę dziewczyny. Wydała się nieznacznie zszokowana, a jednocześnie przestraszona.
-Chloe. - Ucięła krótko, i cicho. Nie wiem dlaczego, ale wydała się miłą dziewczyną. Dość podobną do mnie z zachowania. Jeśli patrzeć w przeszłość... byłam identyczna. Również bałam się ludzi. Nie chciałam z nikim rozmawiać.
-Co tu robisz? - Spytałam, siadając obok.
-Wiesz jak to jest, gdy nikt cię nie rozumie? - Odpowiedziała pytaniem, zaś mi powróciły wspomnienia. Wypowiadałam te słowa dość często jakieś 2 miesiące temu. Wtedy pomógł mi Zayn. Rozmawiał ze mną, po prostu był. A ona jest sama. Pozbawiona jakichkolwiek przyjaciół.
-Wiesz, że mówiłam tak samo kilka tygodni temu? - Uśmiechnęłam się w kierunku Chloe. Pomachała niedowierzająco głową, i spojrzała na mnie.
-Jesteś szczęśliwa. To nie możliwe. - Usłyszałam jej głos w pełnej okazałości. Mówiła już normalnym tonem, nie ściszonym.
-Możliwe. - Odparłam, i pokazałam na Sunny. - Przejedziesz się ze mną? - Wstała, i poszłyśmy do stadniny po klacz dla blondynki. Cały czas nerwowo zerkała na każdy mój ruch. Czułam się dobrze. Czułam się tak, jakbym kogoś ratowała. Po niedługich namysłach wsiadła na kasztanową klacz, i zaczęłam jej pokazywać jak jeździć. Dość szybko zrozumiała, i po kwadransie wyjechałyśmy na łąkę. Świat z grzbietu konia wygląda dwa razy lepiej. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Dochodziła 19. Szybkim kłusem zawróciłyśmy, i po dwudziestu minutach zdejmowałyśmy całą uprząż jeździecką.
-Dziękuję. - Oznajmiła Chloe, zaś ja ciepło się uśmiechnęłam.
-Nie dziękuj mi. Podziękuj sobie, że dałaś radę. - Odparłam. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Uwielbiam pomagać sympatycznym osobom. Może i jestem bezczelna, ale nie zawsze.
-Od jak dawna mieszkasz w Londynie? - Dodałam.
-Od kilku dni. Nie znam jeszcze tego miasta. - Skrzywiła się, przy okazji unosząc kąciki ust.
-Właśnie zyskałaś przewodniczkę. - Zaśmiałam się, i podałam dziewczynie numer telefonu. - Może to dziwnie wygląda, ale trudno. Widzimy się jutro. - Uśmiechnęłam się na odchodne, i poszłam w stronę autobusu. Po drodze postanowiłam zadzwonić do Malika.
* Zayn *
Pierwszy dzień należał do spokojnych. Mogliśmy się rozpakować, i lepiej poznać. Jeśli już jestem w tym temacie to mam wrażenie, że Harry mnie nie polubił. Nie wiem dlaczego, ale tak to odczuwam. Cały czas siedzi z Louis'em, najstarszym z zespołu. Najmłodszy i najstarszy. Śmiesznie to brzmi, ale to prawda. Chyba już od godziny leżę w łóżku, i słucham muzyki. Nie potrafię się odnaleźć. Niespodziewanie zadzwoniła do mnie Jade. Nie powiem, jej telefon mnie ucieszył.
-Jak pierwszy dzień? - Spytała. W jej głosie wyczułem radość.
-Dobrze. - Skłamałem. - A jak u ciebie?
-Nie kłam. Zayn, znam cię. Co jest? - Czasami miałem dość, że zna mnie na wylot. Nic nie mogłem przed nią ukryć. To było pomocne, ale też krępujące.
-Nie mogę się odnaleźć. - Przyznałem, ściszając ton głosu. Wszyscy mnie mają za chłopaka nie przejmującego się takimi sprawami. A tu proszę. Rozmawiam z przyjaciółką na takie tematy. Pozory mylą.
-Co mi zawsze powtarzałeś? Rozwiązuj to wszystko. Nie zamykaj się w sobie bo tam przyjadę, i będziesz miał obciach. - Zaśmiała się. - A teraz muszę kończyć. Mam autobus. Pa! - Rzuciła, i rozłączyła się. Rozmowa z nią dodała mi otuchy. Wiedziałem, że muszę pogadać z chłopakami. Przecież to moje, i ich marzenia. Nie mogę tego zniszczyć, bo mam jakieś fazy. Tak wiele nowych osób. To mnie zaczyna przerastać, ale nie poddam się. Zrobię to, chociażby dla Jade. Od zawsze chciała, abym spełnił swoje marzenia. Znużyło mnie rozmyślanie o tym wszystkim, i zanim się zorientowałem, zasnąłem.
***
Uch, jest i pierwszy rozdział, w którym od razu pojawia się nowa osoba, Chloe. Informacje o niej znajdziecie w dziale "Bohaterowie". Odstępując od tematu.. Co sądzicie na temat tej notki? :3
Myślę, że jest okej. Ale tak w sumie, to Wam ma się podobać :)
Anne. xx



Fajnie opisałaś ich odczucia :)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny, czekam na nexta, pozdrawiam Asiek :*
Fajnie opisałaś odczucia, rozdział bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńFajnie, że główna bohaterka tak jak ja interesuje się końmi, kocham cię za to <3
Bardzo mnie zainteresowałaś i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że Zayn jakoś wyjaśni sobie wszystko z chłopakami, a Jade zaprzyjaźni z Chloe <3
pozdrawiam i zapraszam do mnie na NN, liczę na twój komentarz :*
luckymemory.blogspot.com
Ja również jeżdżę konno, więc jest to tak
Usuńtrochę też zaczerpnięte ode mnie :)
Anne. xx
Pierwszy rozdział i od razu genialny.
OdpowiedzUsuńŚwietnie wszystko opisałaś. Uczucia i wgl....
Nie no. Kocham to po prostu!!!
Mam nadzieję, że między chłopakami się ułoży : )
Czekam na kolejny :***
Świetny rozdział a to dopiero początek <33
OdpowiedzUsuńJejku no i te opisane przez Ciebie uczucia wprost bajeczne <33
Czekam na kolejny rozdział :>
Pozdrawiam <33
Olcia Styles
irresistibleharrystyles.blogspot.com